Emocje powoli opadają, Chamonix pustoszeje, nie ma już bramy startowej i kibiców, ale miniony tydzień przyniósł wiele wspaniałych momentów. Festiwal UTMB to największe święto biegów górskich na świecie. Żadne inne wydarzenie nie przyciąga tylu biegaczy (około 10 tysięcy startujących na wszystkich dystansach) i kibiców. Tych drugich trudno zliczyć, ale patrząc, jak niektóre fragmenty tras były obstawione, prawie jak na Tour de France, to prawdopodobnie drugie tyle, co biegaczy. Z roku na rok festiwal przyciąga wielu mocnych zawodników. I choć przez lata się zmieniał (obecnie głównymi biegami są OCC, CCC i UTMB, które są finałem serii biegów UTMB), to nie stracił na prestiżu. Meta w Chamonix to marzenie wielu trailowych biegaczy zarówno amatorów, którzy chcą się zmierzyć z trasami wokół Białej Góry, jak i PROsów, którzy chcą się pokazać z jak najlepszej strony, co może być dla nich krokiem milowym w karierze. Cel jest jeden — meta w Chamonix.


 

Biegi towarzyszące (PTL, MCC, TDS, ETC, YCC)

 

Już w poniedziałek ruszyły pierwsze biegi, na które nie była wymagana kwalifikacja. Trochę taka “rozgrzewka” przed głównymi zawodami. O świcie wyruszyły ekipy na PTL, czyli 300 km wyzwania, które pokonuje się w 2 lub 3-osobowych zespołach. Samo ukończenie to już ogromny sukces. O 10:00 rano wystartował MCC (40 km /  2300 m+), bieg przeznaczony głównie dla lokalnej społeczności. Tuż przed północą wystartował TDS (148 km / 9300 m+), gdzie startowali Magdalena Kraszpulska, Karolina Wierzchowiak i Maciek Dombrowski. Dziewczyny miały świetny bieg, zajęły kolejno 6. i 8. miejsce, natomiast Maciek zszedł z trasy z powodu problemów żołądkowych.

We wtorek obył się najkrótszy bieg, który start i metę ma w Courmayeur, czyli ETC (15 km / 1200 m+), gdzie w bardzo mocnej obsadzie Dominik Tabor zajął 14. miejsce, a Aleksandra Bazułka niestety nie ukończyła biegu. W tym samym dniu odbyły się także biegi juniorskie. Środa to mały odpoczynek dla kibiców i dzień, w którym odbywały się biegi dla dzieci.

 

Biegi główne UTMB finals (OCC, CCC, UTMB)


Od czwartku zaczęły się biegi finałowe serii by UTMB. Żeby móc tu wystartować, trzeba spełnić odpowiednie wymagania i mieć szczęście w losowaniu lub otrzymać slot za dobry występ na biegu z cyklu by UTMB.

Pierwszy wystartował bieg OCC, czyli Osrieres — Champex Lac — Chamonix (61 km / 3400 m+). Ze względu na niekorzystne prognozy pogody trasa została nieco zmodyfikowana. Na starcie stanęli m.in. Jim Wamsley, Petter Engdahl czy Adam Peterman, a przede wszystkim, bo Polacy najbardziej nas interesują, Andrzej Witek oraz Dominik Milewski. Andrzej zaczął spokojnie, rozpędzał się z każdym kilometrem, mijając kolejnych zawodników i kończąc wyścig na 3. miejscu. To najlepsza lokata Polaka na tych zawodach. Dominik ukończył na 46. miejscu. Wśród pań stawka była równie mocna. Wygrała Kenijka Joyline Chepngeno, za nią przybiegła Miao Yao, a podium uzupełniła Judith Wyder. Najlepsza Polka to Marta Lipnicka, która ukończyła na 67. miejscu. Co ciekawe, trasa przebiegała przez przejazd kolejowy. Niektórzy zawodnicy, w tym Andrzej, zostali “złapani” i musieli poczekać, aż przejedzie pociąg.

CCC, największy sukces Martyny Młynarczyk

 

Courmayeur — Champex Lac — Chamonix – czyli dystans 100 km / 6100 m+. To tutaj startowała największa liczba polskich zawodników, którzy mieli szansę na dobry występ. Martyna Młynarczyk, Kasia Wilk, Bartek Przedwojewski, Marcin Rzeszótko to naprawdę mocna paczka. Kasia Wilk poprawiła swój z poprzedniego roku, co dało jej 17 te miejsce wśród kobiet. Martyna rok temu zajęła drugie miejsce. W tym roku było emocjonująco na całej trasie, najbardziej na nerwowej końcówce, gdzie na ostatnim zbiegu z La Fregere walczyła ramię w ramię z Norweżką, Sylvią Nordskar. Gdy Sylvia wyprzedziła ją w połowie zbiegu, polscy kibice zamarli. Jednak Martyna znalazła swoją szansę na bardziej biegowym fragmencie tego zbiegu, tuż przed Chamonix i wróciła na prowadzenie, którego już nie oddała. Wygrała CCC z drugim czasem w historii. To był fantastyczny bieg!

U panów zapowiadała się równie ciekawa rywalizacja. Dla Bartka to miał być debiut na 100 km, niestety jednak po 40 km w La Fouly zdecydował nie kontynuować zawodów. Marcin również pierwszy raz zmierzył się z tą trasą i ukończył na 21. pierwszej pozycji. To był bardzo dobry i solidny występ Marcina, czego mu gratulujemy. Wśród panów wgrał Włoch, Francesco Puppi.

 

UTMB — wisienka na trailowym torcie

 

Pełna pętla wokół Białej Góry to dystans 174 km / 10 000 m+. Gdy CCC jeszcze trwa, w piątek o 17:45, po wysłuchaniu Vangelisa, biegacze ruszają na swój wyścig. Pogoda w tym roku była wymagająca, już od Saint Gervais (23 km) zaczął padać deszcz, a w górach śnieg. Na jednej relacji z Col de la Seigne (63 km) widać, jak wiatr i śnieg nie ułatwiają wyzwania zawodnikom. Łatwo doprowadzić do wychłodzenia organizmu, z tego powodu Paulina Krawczak musiała zejść z trasy. Noc była bardzo trudna, natomiast następnego dnia pogoda była zdecydowanie lepsza do biegania. Oczy kibiców były skierowane na Kasię Dombrowską i Kamila Leśniaka. Kasia zaczęła świetnie, z uśmiechem, ale skoncentrowana na swoim wyścigu. Szybko wskoczyła na 3. pozycję. Wszyscy kibice z nadzieją kładli się spać… Niestety rano nie czekały na nich dobre wieści. Kasia skręciła kostkę aż trzy razy i nie była w stanie kontynuować biegu. Zakończyła go w Courmayeur.

Kamil trzymał się dobrze, biegł swoje i konsekwentnie piął się do góry w klasyfikacji. Ostatecznie zajął 14. miejsce z bardzo dobrym rezultatem 22:08:47, czyli swoim najlepszym czasem na tym biegu. Kamil świetnie zna trasę UTMB startował tutaj wielokrotnie i widać, że doświadczenie mu oddaje. Pełną pętlę ukończyła w najlepszym czasie Ruth Croft. Nowozelandka ma na swoim koncie wygrane także biegi OCC i CCC, a rok temu na UTMB była druga. Podium uzupełniły Camille Bruyas i Katharina Hartmuth. Courtney Dauwalter, która trzykrotnie wygrała już UTMB, po ogromnych problemach od Trientu, ukończyła na 10. miejscu. Wśród panów wygrał Tom Evans. Brytyjczyk był już na podium w 2022 roku, ale marzył o wygranej. W 2023 i 2024 nie ukończył wyścigu. W tym roku zrealizował swój cel. Drugi przybiegł Ben Dhiman, a trzeci Josh Wade.

 
Piękna i brutalna strona ultra

 

Zawody to nie tylko wysiłek, czas, miejsce. To są także, a może przede wszystkim, emocje. Inne towarzyszą zawodnikom, inne kibicom. Każdy przeżywa to na swój sposób. W tym roku mogliśmy się przekonać o ich skrajności. Przepiękny finisz Martyny, ogromna radość z tak wielkiego sukcesu. Jednocześnie kilka godzin później ogromny smutek ze względu na kontuzję Kasi. Z pewnością obie włożyły w przygotowania całe swoje serce i możliwości, jakie miały, stanęły na starcie, gotowe na wyzwanie, jednak zakończenia były zupełnie inne. Podobnie Toni McCann, przewróciła się na zbiegu przed Champexem i już nie wyszła z punktu. Takich historii jest sporo. Niestety sport, a zwłaszcza ultra, jest bardzo brutalny. Czasem jeden zły krok uniemożliwia dotarcie do celu.

Festiwal UTMB, a szczególnie bieg główny, to wyjątkowe zawody. Może nie jest zbyt trudny technicznie, ale co roku wielu zawodników z czołówki nie przybiega na metę w Chamonix. Również w tym roku UTMB zebrało swoje żniwo, François D’Haene, Jonathan Albon, Hayden Hawks, Abby Hall, Ekaterina Mityaeva i wielu innych, którzy nie dotarli do mety z różnych przyczyn.

 

Biegi ultra są piękne, a zarazem brutalne, wiele czynników musi się złożyć, by osiągnąć sukces. Niestety nie na wszystkie mamy wpływ, dlatego ten sport jest tak fascynujący. Z pewnością wielu biegaczy wróci tam za rok, a i my będziemy oglądać ich zmagania z zapartym tchem.

 

 

Tekst: Barbara Świerc
Fotografia główna: Tomasz Klimczyk, fotografie w materiale: Magdalena Bryś