Kiedy Ania Wścislak przekraczała linię mety OCC w Chamonix, kończyła nie tylko 60 kilometrów jednej z najbardziej prestiżowych tras trailowych świata. W tych 8 godzinach, 3 minutach i 27 sekundach mieściło się znacznie więcej – miesiące treningów, kolejne starty, podia, trudniejsze momenty, dobre decyzje i lekcje wyciągnięte z tych mniej udanych.
Chwilę po finiszu Sylwia Wojtowicz, PR Manager Ani, napisała na swoim Stories: „Dziś wszyscy jesteśmy z nią na tej mecie”. To jedno zdanie dobrze oddaje historię ostatnich kilkunastu miesięcy. Kiedy Ania została pierwszą stypendystką Women’s Trail Academy Fundacji UltraWomen, zaczynał się dla niej nowy etap sportowego rozwoju. Od tego czasu startów i doświadczeń było sporo.
3. miejsce podczas Amazean Jungle Thailand by UTMB na dystansie 50 km, zwycięstwo na Łemkowyna Trail, podium Garmin Ultra Race. Później Transgrancanaria, Tatra Fest Run i kolejne okazje do sprawdzania formy. Nie wszystko układało się idealnie. Na Piekle Czantorii pojawił się DNF. I właśnie ten wynik jest w tej historii równie potrzebny jak podia. Sport rzadko prowadzi prostą drogą od sukcesu do sukcesu. Czasem najlepszą decyzją jest zejść z trasy, wyciągnąć wnioski, zmienić plan i wrócić. Z perspektywy rozwoju zawodniczki takie doświadczenia potrafią znaczyć więcej niż kolejny medal.

Trenerka, która zna tę drogę
Przez cały ten czas za przygotowanie sportowe Ani odpowiada Katarzyna Dombrowska. Ich współpraca nie kończy się na rozpisaniu kolejnych jednostek treningowych. Kasia wnosi do niej własne doświadczenie z lat rywalizacji w biegach ultra – również na największych światowych imprezach. Wie dokładnie, jak wygląda ten sport wtedy, kiedy wszystko idzie zgodnie z planem. I co być może ważniejsze – wie też, jak wygląda wtedy, kiedy nie idzie.
Dwie zawodniczki. Dwa różne momenty kariery. To samo Chamonix
W Chamonix ta relacja nabrała dla nas jeszcze większego – wyjątkowego znaczenia. Najpierw na starcie OCC stanęła Ania. Kilka dni później na trasę głównego UTMB ruszyła Kasia – jej trenerka. Dla Ani OCC zakończyło się wynikiem 8:03:27. Ważniejszy od samej liczby był jednak kolejny duży start zapisany w doświadczeniu młodej zawodniczki. Nie tylko kilometry
Za sportowym rozwojem Ani stoi dziś więcej osób
Psycholog Karolina Bagińska wspiera ją w mentalnej stronie sportu – pracy z presją, emocjami i wszystkim tym, czego nie widać w wynikach treningowych.
O żywieniową część przygotowań dba Głodna Ultra – Andrea Dylong, pomagając dopasować strategię do obciążeń treningowych, startów i aktualnych potrzeb.
Sylwia Wojtowicz – serce UltraWomen, odpowiada za całość Women’s Trail Academy, PR Ani, komunikację, współpracę z partnerami i rozwój jej marki osobistej.
To różne kompetencje, ale jeden cel: stworzyć wokół zawodniczki środowisko, w którym każdy zajmuje się tym, na czym zna się najlepiej.
Partnerstwo, które dzieje się między startami
Podobnie wygląda współpraca Women’s Trail Academy z partnerami. DYNAFIT, Suunto, LEKI i LekoLab nie pojawiają się w tej historii dopiero przy okazji Chamonix. Kontakt z zespołami marek jest regularny, często codzienny. Są telefony, wiadomości, konsultacje, dobór i testowanie sprzętu, pytania oraz wspólne szukanie rozwiązań dopasowanych do aktualnych potrzeb Ani. To właśnie ta część współpracy jest szczególnie cenna.
Za nazwami marek stoją konkretni ludzie i ich wiedza. Jeśli pojawia się pytanie dotyczące sprzętu czy technologii, można skonsultować je bezpośrednio z tymi, którzy znają je najlepiej. Zwracają uwagę na szczegóły, doradzają i reagują wtedy, kiedy jest to potrzebne. W praktyce partnerstwo zaczyna się więc tam, gdzie kończy się ekspozycja logotypu.
W zwykły wtorek na treningu. W rozmowie kilka tygodni przed zawodami. Przy wyborze sprzętu. W wiadomości wysłanej wtedy, kiedy trzeba szybko znaleźć rozwiązanie. Kiedy Ania przypomina sobie, że przydałaby się jej jednak nowa para butów i ekipa z DYNAFIT STORE ZAKOPANE przygotowuje najlepszy drop. Kiedy Janek z LEKI Polska wyposaża Anie w nowy model kijów bo wie, że OCC to wymaga więcej…
To obecność pomiędzy tymi największymi sportowymi momentami, w których czas płynie swoim rytmem, a te najlepsze momenty zatrzymuje SUUNTO, który Ania nosi nie tylko podczas treningu, bo jak mówi dodaje jej energii. To Jasiek – codzienny i startowy support, którego obecność choć często poza kadrem, ma ogromne znaczenie. Bo większość pracy prowadzącej do dużego startu odbywa się właśnie wtedy, kiedy nikt jej nie ogląda.

Jeden numer startowy…
Taka była od początku idea Women’s Trail Academy. Nie finansować pojedynczych startów, ale budować wokół młodej zawodniczki zaplecze, które pozwoli jej rozwijać się przez kolejne sezony. Ostatecznie jednak odpowiedzialność zawsze wraca do jednej osoby.
To Ania wychodzi na trening. To ona przeżywa sukcesy i porażki. To ona musi podjąć decyzję, żeby po trudniejszym starcie spróbować jeszcze raz. I wreszcie to ona zakłada numer i staje na linii startu. Reszta zespołu może zrobić wszystko, żeby była do tego momentu jak najlepiej przygotowana. Dlatego Chamonix było czymś więcej niż OCC. Było jednym z tych momentów, w których na kilka godzin spotkała się praca wielu osób wykonana przez poprzednie miesiące. Chwilę po finiszu padły słowa: „Dziś wszyscy jesteśmy z nią na tej mecie”.
Po kilkunastu miesiącach wspólnej pracy trudno znaleźć lepszą puentę. Bo kiedy Ania przekracza metę, przez chwilę czujemy, jakbyśmy przekraczali ją razem z nią. I chyba właśnie dla takich chwil warto robić to wszystko.


